POLSKI
Dzicz Bieszczadzka VII - Puchar 2010
data: 19.05.2010
"To impreza na quadach o charakterze przeprawowym w bardzo trudnym terenie. OES, który ma zaledwie 700 metrów pokonywany jest przez zawodników przez 4 godziny. Impreza uważna jest za najtrudniejsza imprezę quadowa w Polsce" . Zawody rozgrywane są trzy razy do roku w Bieszczadach. Trasa ma fragmenty błotne, podjazdy, trawersy, zjazdy, przeprawę przez las - przejezdna jest jedynie dla quada wyposażonego w napęd 4×4.

W tym roku rozgrywany jest Puchar Dziczy Bieszczadzkiej na który składają się trzy imprezy.

Jak każda Dzicz, także i ta zakładała pokonanie oesów, których trasa przebiega głownie korytami potoków i głębokich bieszczadzkich jarów - na przejechanie trasy każdy zawodnik miał limit czasu 20 godzin. Trasa bardzo trudna techniczne, siłowa, wymagająca od ridera potężnej pracy fizycznej z quadem. Wiele trawersów i stromych podjazdów, podczas których konieczne było wspieranie się dodatkowym sprzętem, zbloczami, linami, wyciągarkami.

- Na trasę wyjechałem w piątek o godzinie 21.00. Na początku pierwszego OESu, zaliczyłem bardzo poważną wywrotkę, która spowodowała awarie mojego quada. Awaria okazała się na tyle poważna ze koniczne było holowanie sprzętu do garażu mechaników. Moi partnerzy Maciej i Jarek kontynuowali jazdę już beze mnie. Po prawie 2 godzinach postoju w serwisie quad został uruchomiony i sam wyruszyłem na trasę Dziczy, była to jedyne wyjście jeśli chciałem kontynuować jazdę. Miałem wielkie obawy co do jazdy samemu w takim tak trudnym terenie w środku nocy, środek lasu, na którym w każdym momencie może się coś wydarzyć. Po pokonaniu samodzielnie w całości pierwszego OESU, złapałem swój rytm, pewność jazdy i uwierzyłem, że dam rady. Wyprzedzałem kolejne ekipy, na ostatnim oesie straciłem prąd i bez wyciągarki szczęśliwie dojechałem do mety, była to godzina 16.20, czyli miałem za sobą 19 godzin i 20 minut jazdy - komentuje zakopiańczyk, który w klasyfikacji końcowej zajął bardzo dobre 3. miejsce. - Pierwsze dwa miejsca zajęli doświadczeni zawodnicy, którzy ścigają się na trasach w całym kraju, wygrali wiele imprez quadowych, od nich się uczę i z imprezy na imprezę zdobywam kolejne doświadczenia. W klasyfikacji Yamaha Polska zająłem I miejsce, wygrywając ze wszystkimi pojazdami Yamaha. Wynik dla mnie bardzo zadowalający, obecnie pod dwóch eliminacjach jestem na 2 miejscu w klasyfikacji generalnej tegorocznej edycji Dziczy, w październiku odbędzie się III finałowa edycja.
Dzicz Bieszczadzka V - edycja finałowa 2009
data: 12.10.2009
Własnie wrócilismy z kolejnej jesiennej edycji najtrudniejszej imprezy przeprawowej w Polsce - Dzicz Bieszczadzka ! Zajęlismy tam IV miejsce, wiecej na temat imprezy w terminie późniejszym, jak dojdziemy do siebie ....
Dzicz Bieszczadzka IV - eliminacje 2009
data: 02.07.2009
Dwadzieścia godzin przez bieszczadzką dzicz.
Zawodnicy Quadoo Team na podium ekstremalnego rajdu na quadach. W weekend w miejscowości Baligród odbyła się czwarta edycja najtrudniejszej imprezy quadowej w Polsce - Dzicz Bieszczadzka. W debiucie nasi instruktorzy spisali się rewelacyjnie, zajmując w III miejsce.

Wynik uznany został przez organizatorów za największą niespodziankę tej edycji. - Naszym celem było przede wszystkim szczęśliwie dojechać do mety.

Nie wyznaczaliśmy sobie jakiegoś konkretnego miejsca, zwłaszcza że nasze quady były quadami seryjnymi, pośród mocno tuningowanych i doposażonych w nowoczesny sprzęt maszyn innych uczestników. Wielu wątpiło, że w ogóle zdołamy ukończyć rajd. Tymczasem na mecie dowiedzieliśmy się, że jesteśmy trzecią ekipą, która w całości przejechała trasę i zmieściła się w limicie 20 godzin.

Dzicz Bieszczadzka to przede wszystkim wielki sprawdzian dla charakteru zawodników i sprzętu. Trasa usytuowana była na blisko 1000 hektarach, a składała się z pięciu oesów, z których każdy prowadził korytem potoków lub głębokich na 100 metrów bieszczadzkich jarów. Zawodnicy poruszali się od punktu do punktu za pomocą tzw. roadbooka i nawigacji GPS.

- Na starcie rajdu stanęliśmy o godzinie 23.30 i od tej chwili jechaliśmy non stop przez całą noc i cały dzień, co zajęło nam łącznie 19 godzin i 57 minut - relacjonują. - Z początku jechaliśmy dosyć pewnie i ostrożnie, wyprzedzając kolejne załogi, które wystartowały przed nami. Około godziny drugiej w nocy Mateusz najechał na korzeń, który uszkodził chłodnicę. Pojawił się problem z chłodzeniem i co kilka minut musieliśmy polewać chłodnicę wodą z potoku. Nad ranem, po przejechaniu dwóch oesów, w strugach padającego deszczu dojechaliśmy do punktu serwisu, gdzie po dwóch godzinach quad został zreperowany i mogliśmy kontynuować rajd. Kolejne trzy oesy - między innymi głęboki staw, który jako jedyni przejechaliśmy bez używania wyciągarki - pokonaliśmy w dobrym czasie.

Na piątym oesie odczuwalne było już zmęczenie, co w głównej mierze przyczyniło się do kilku bardzo groźnie wyglądających wywrotek. W jednej z nich Mateusz skrzywił wahacz, co uniemożliwiło mu skręcanie w prawo. Pod koniec ostatniego oesu awarii uległa wyciągarka i od tej chwili dysponowaliśmy jedną na dwa quady. Dramat zaczął się na szczęście na mecie, pojawiliśmy się 3 minuty przed końcem limitu! Imprezę ukończyliśmy szczęśliwie bez kontuzji, ale ze sporymi stratami w sprzęcie. Nie byliśmy jednak wyjątkami. Nie było quada, który dojechał na metę w całości, a były i takie, które z trasy ściągał ciężki sprzęt. Ze swojej strony chcielibyśmy podziękować firmie PsBike Yamaha za przygotowanie nam naszych quadów do tego rajdu.

Enduro Cross Country - Sidzina 2008
data: 19.05.2008
W imprezie rozgrywanej w ramach cross country - Instruktor Quadoo Academy zajął bardzo dobre IV miejsce w klasie 4x4, nasz Instruktor startował na quadzie Yamaha Grizzly o pojemności tylko 450 cc.
create zakopane.info home aktualności oferta dla firm dla dzieci wypożyczalnia skutery śnieżne regulamin lokalizacja